Artykuły


Romans

Romans nie potrzebuje żadnych definicji, gdyż każdy doskonale wie co oznacza, jak powstaje i jak się kończy. Romans dotyka osób wolnych, lubiących przygody, szalony seks i związki bez zobowiązań z nieznajomymi. Jednak dotyka też tych już związanych, którzy na swej drodze mimo iż nie powinni, spotykają się z innymi. To ludzie, którzy w swoich związkach popadają w rutynę i nie odnajdują wszystkiego czego potrzebują lub brak im adrenaliny, która sprawia im dużo przyjemności.


Dla jednych romans to pomyłka i wyrzuty sumienia, które nie pozwalają normalnie żyć i skupić się na dotychczasowym życiu, jednak dla innych to narkotyk bez którego nie potrafią normalnie funkcjonować. Czy na romans jest jakieś wytłumaczenie? Zapewne ci, którzy go doznali odpowiedzą tak i wymienią poniższe powody do zdrady:

• Monotonia i rutyna w stałym związku w którym partner nie zmienia nic i dziwi się, że narzekamy.
• Zdrada partnera, która powoduje u nas chęć zemsty.
• Poszukiwania dobrego seksu, którego nie daje nam ukochany partner życiowy, a my potrzebujemy takiego seksu.
• Niezrozumienie ze strony partnera życiowego, od którego nie możemy odejść ze względu na dzieci, a też pragniemy
odrobiny szczęścia.
• Pomyłka z wyborem partnera życiowego, którego boimy się zostawić, gdyż może sobie z tym nie poradzić, robimy to dla jego dobra.
• Brak nam czegoś w codziennym związku i staramy się dowiedzieć czegoś poprzez poszukiwania i doświadczenia z innymi.
• Miłości nie da się wyjaśnić, gdy się pojawia, my poddajemy się jej bez granic.
• Nie planowałem/łam tego i z tego powodu jest mi strasznie przykro, nawet nie macie pojęcia przez co musiałam/łem przejść.
• Popełniłam/łem błąd dla chwili przyjemności, która gdy się skończyła, przyniosła same nieszczęścia

Takich argumentów, używają zazwyczaj ludzie, którzy kiedykolwiek mieli do czynienia z romansem na własne życzenie, jeśli jednak stanęli po drugiej stronie, jako osoby oszukiwane i zdradzone ich powody zapewne wyglądałyby zupełnie inaczej. Jedni sprawiedliwie lub mniej sprawiedliwie, brali by winę na obie strony, bo zazwyczaj nic nie dzieje się bez przyczyny. W innym zaś przypadku nie padły by żadne miłe słowa, mężczyzna z ukochanego, zmieniłby się w największą szowinistyczną świnię, która nie ma czego szukać w ich życiu. No cóż tak to bywa, że najłatwiej radzić gdy nas coś nie dotyczy.

O czym warto pamiętać wdając się w romans?

Każdy romans, nawet ten najpiękniejszy, czy też stworzony w imię miłości w końcu znajduje swój punkt wyjścia. Z początku wszystko układa się cudownie, podwójne życie jest wielką tajemnicą, romansująca osoba jest radosna i promienna, a więc w domu również panuje cudowna atmosfera. Jednak gdy w związku stworzonym w romansie zaczynają się schody, sprawa wychodzi na jaw, lub cała miłość pryska.

Partner z romansu pragnie zostać jedynym i pojawia się problem, który zazwyczaj jest niemożliwy do rozwiązania. Rozpada się, któryś ze związków, a z pewnością cała sytuacja nie trwa wiecznie, gdyż nie można w nieskończoność prowadzić podwójnego życia. Tak więc warto zadać sobie pytanie „Czy warto angażować się w jakikolwiek romans?”, bo chwila uniesienia niesie za sobą wiele konsekwencji, a godzina rozkoszy z kochankiem, zazwyczaj odpłacana jest dwiema godzinami samotności. Warto również pomyśleć o osobie zdradzanej, czy chcielibyśmy znaleźć się w podobnej sytuacji? Z pewnością nie i nie ma się co dziwić.

Romanse nie powstały niedawno, są od zawsze, z pewnością tak długo jak długo istnieje miłość i związki. Te same błędy popełniają ludzie dziś, co popełniali ludzie kiedyś, a romanse historyczne przedstawiają podobne historie do ówczesnych. Kiedyś jednak romansem nie nazywano związku dwojga ludzi, pośród których jedno już było w związku z kimś innym, a jakikolwiek romans dwojga ludzi, również tych całkowicie wolnych. Kobieta spotykająca się od niedawna z mężczyzną nie mówiła, że się spotykają, czy są razem, a romansują.

Takie więc i te podobne do naszych często przedstawiają romanse historyczne, do których warto zajrzeć z ciekawości lub dla przyjemnej i wciągającej lektury.

Komentarze